Nie prosiliśmy o skrzydła, czyli o trudnej sztuce stawania z życiem oko w oko

22:10

Książka o macierzyństwie i imigrantach

O książce "Nie prosiliśmy o skrzydła" słyszałam wiele pozytywnych opinii. Poleciła mi ją również moją Magda:* (do której zapraszam na recenzję-tutaj) i pomimo tych wszystkich opinii pewnie nie przeczytałabym jej, gdyby Magda nie przyniosła mi jej na przedświąteczną kawę i nie zachęciła do lektury. Jaka jest moja opinia na temat jednej z ostatnich nowości w kategorii literatury obyczajowej? Czy według mnie powieść jest warta przeczytania? Zapraszam na recenzję "Nie prosiliśmy o skrzydła" Vanessy Diffenbaugh.
Muszę przyznać, że niewiele wiem o autorce powieści. Również nie znam jej wcześniejszej książki pt "Sekretny język kwiatów", której tytuł jest wyróżniony na okładce "Nie prosiliśmy o skrzydła" jako bestseller. Obwoluta książki sugeruje, że autorka pracuje z biedniejszą młodzieżą i ma duże doświadczenie w temacie meksykańskich imigrantów. Vanessa dorastała w San Francisco oraz studiowała na Uniwersytecie Standford, więc w powieści autorka opisuje okolice i problemy, które zna już od swojego dzieciństwa.


Problem imigrantów w Nie prosiliśmy o skrzydła

Historia opowiada o amerykańskim życiu nielegalnych imigrantów z Meksyku, ich problemach, marzeniach i biedzie, w której żyją. Powieść ukazuje, jak absurdalne jest to, że jakość życia dzieci imigrantów zależy głównie od jednego magicznego papierka- amerykańskiego aktu urodzenia. Dzieci urodzone w Meksyku przebywają w USA nielegalnie, a ich życie jest o wiele trudniejsze. Pomimo, że powieść dotyka tak ważnych problemów nie powiedziałabym, że panuje w niej tak przygnębiający nastrój jak np. w sadze neapolitańskiej Eleny Ferrante. Głównymi bohaterami są trzydziestoparoletnia Letty, jej piętnastoletni syn Alex i sześcioletnia córka Luna. Dzieci Letty mają o tyle dobrze, że są obywatelami Stanów Zjednoczonych, jednak mimo to rodzina realizując swoje marzenia potyka się nieraz o wiele absurdalnych praw oraz brak empatii urzędników. W gorszej pozycji jest Yesenia dziewczyna Alexa, która urodziła się w Meksyku. Pomimo, że jej mama dokładnie ukrywa akt urodzenia dziewczynki Yesenię spotka wiele kłopotów wynikających z jej pochodzenia.


Historia rodziny przedstawiona przez Vanessę Diffenbough

Problemy imigracji stanowią jedynie tło całej historii, gdyż główny wątek skupia się na problemach rodziny Letty. Dziewczyna zaszła w ciążę mając kilkanaście lat i musiała przerwać naukę. Dzieckiem zajęła się babcia Maria Elena. Niestety im bardziej starała się pomóc córce tym więcej błędów popełniała Letty. Pewnego dnia dziadkowie zrozumieli, że nie nauczyli swojej ponad trzydziestoletniej córki samodzielności i postanowili, że zostaną w Meksyku. Letty nie znała życia rodzinnego, pracowała na trzy etaty aby utrzymać rodzinę, spała, imprezowała, upijała się i znowu szła do pracy, tak mijały jej dni. Pomimo, że czuła wyrzuty sumienia nie potrafiła swoim dzieciom wynagrodzić braku matki. Gdy została sama zaczęła panikować. Jednak szybko się okazało, że właśnie taka lekcja życia była jej bardzo potrzebna. Jesteście ciekawi jak sobie Letty poradziła? Czy potrafiła zapewnić swoim dzieciom lepsze życie niż miały z babcią? Zapraszam do lektury "Nie prosiliśmy o skrzydła".
Książka-o-macierzyństwie-i-imigracji


Historia matczynej niedoskonałości, czyli Nie prosiliśmy o skrzydła powieścią o macierzyństwie

"Nie prosiliśmy o skrzydła" opowiada o tym jak wspaniała może być niedoskonałość. Kobiety nie raz czują się złymi matkami, które nie potrafią zapewnić dzieciom wszystkiego, co najlepsze. Jednak w powieści macierzyństwo jest ukazane zupełnie inaczej. Pomimo, że Letty karmi swoje dzieci popcornem i słodyczami są one bardziej szczęśliwe z matką niż z babką, bo o szczęściu rodziny nie decydują idealnie wyprasowane koszule, posprzątany dom, czy ciepłe obiadki. Owszem mogą one być częścią życia rodzinnego, ale tak naprawdę najważniejsza jest więź, która łączy matkę i dzieci. Zaufanie i miłość, ale właśnie nie tylko miłość otulająca, nie pozwalająca popełnić dziecku błędu, chroniąca je na każdym etapie. Miłość, która nie tyle, że pozwoli na popełnienie młodemu człowiekowi pomyłki, ale będzie w stanie pozwolić mu na przyjęcie wszystkich konsekwencji swoich decyzji. To jest właśnie miłość dojrzała, która nie chroni dziecka przed cierpieniem, a pozwala na przyjęcie przez pociechę goryczy rozczarowania, czy konsekwencji błędnej decyzji. Bo właśnie świadomość konsekwencji, skutku działania pozwala uczyć cię młodym ludziom na błędach i buduje odpowiedzialne zachowanie. 

Historia ucieczki

Kto z nas nie chciał nie raz uciec od goniących go kłopotów. Czasami ludzie czują, że grunt zapada im się pod stopami. Właśnie to uczucie towarzyszyło Letty na początku powieści. Chciała uciec przed obowiązkami, odpowiedzialnością, a także przed błędami, których jeszcze nie zdążyła popełnić. Bała się, że zbłądzi zanim jeszcze do tego doszło. Jednak została zmuszona do stanięcia ze swoimi problemami oko w oko. A przy konfrontacji okazało się, że nie są one wcale takie duże i wykazując się odrobiną motywacji, wkładając w ich rozwiązanie energię można sobie z nimi poradzić. Książka pokazuje, że najlepsze rozwiązania nie raz czekają po prostu za rogiem i trzeba jedynie wygospodarować tą niewielką ilość energii aby po nie sięgnąć. Powieść uczy nas, że z każdej sytuacji można znaleźć wyjście, a własne słabości oraz strach nie powinny zmuszać nas do ucieczki czy kapitulacji. Nie ważne jak jawi nam się przyszłość, usunięcie się gruntu spod nóg może być początkiem czegoś nowego, i najważniejsze jest aby się tego  nie bać i nie uciekać, a stawić czoło każdemu problemowi. Ten motywujący, dający nadzieję klimat powieści najlepiej zawarty jest w dwóch zwrotkach wiersza "W locie" Jennifer K. Sweeney (na zdjęciu poniżej). Ważne jest aby się nie poddawać i stawać z życiem oko w oko, bo czasami nasze upadki powodują, że podnosimy się silniejsi. A koniec pewnego rozdziału pozwala abyśmy mogli napisać inny, może lepszy?




Moje opinia o powieści Nie prosiliśmy o skrzydła 

"Nie prosiliśmy o skrzydła" czyta się bardzo szybko (dla mnie to był jeden wieczór), a bohaterowie są cudowni i czytelnik szybko się z nimi zżywa. Ja uwielbiałam Lunę- córkę Letty, która jest przesłodką sześcioletnią dziewczynką. Letty, główną bohaterkę też szybko polubiłam pomimo mnóstwa jej problemów, błędów i potknięć. Chociaż uważam, że niektóre sytuacje, z którymi mierzyła się Letty zostały bardzo wyolbrzymione i były mało realistyczne. Ok! Może to normalne, że w Ameryce młode dziewczyny nie potrafią gotować, ale żeby miały problem z podgrzaniem mrożonki w mikrofalówce? Zwłaszcza jeśli dwie kartki dalej potrafią w tej samej mikrofalówce zrobić popcorn! I żeby piętnastoletni Alex nie potrafił obsłużyć kuchenki? Alex, który w powieści przedstawiony jest jako poukładany, oczytany i inteligentny młody człowiek? Poza tym kilkanaście stron dalej chce obsługiwać absorpcyjny spektrometr masowy i robi eksperymenty chemiczne. Czy ktoś sobie wyobraża eksperymenty chemiczne na etapie pomiędzy liceum i gimnazjum bez palnika? Nie! Tutaj autorka nie trafiła. Mimo wszystko jeśli chodzi o formę książki muszę przyznać, że Vanessa Differenbaugh zrobiła na mnie dobre wrażenie dokładnie studiując temat swojej powieści. Szkolne projekty naukowe Alexa były nie dość, że interesujące to jeszcze spójne ze stanem współczesnej wiedzy naukowej. Również badania ojca chłopca był interesujące. Poza tym na kolejną pochwałę zasługuje naprawdę dużo ciekawych biologicznych informacji o ptakach, które zostały zręcznie wplecione w akcję powieści, a nawet stanowiły jej zrąb.  Tytuł i wiersz na początku książki stanowią tutaj wisienkę na torcie. Myślę, że trudno byłoby lepiej oddać zawartą w powieści historię. Tylko okładka troszkę nie pasuje do całości, gdyż wskazuje nam, że będziemy mieli pogodną, miłą i spokojną opowieść o rodzinie.

W skrócie o powieści Nie prosiliśmy o skrzydła

Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2015
Kategoria: obyczajowe, macierzyństwo, imigranci, problemy życiowe, motywacja, marzenia, spełnianie marzeń.
Dla kogo: miłośników powieści obyczajowych, powieści o pogubionych bohaterach, którzy z czasem nabierają siły i wiary w swoje umiejętności i działania, lubią książki motywujące, dające nadzieję, lubiących książki o otwartym niespokojnym zakończeniu, lubią  czytać o uczuciach.
Największe zalety: cudowni bohaterowie z swoimi celami, marzeniami, dążeniami ale i bolączkami, problemami i błędami, nadzieja na lepsze jutro, którą emanuje opowieść, otwarte niespokojne zakończenie, prosty, emocjonalny styl pisania, który powoduje, że książkę czyta się naprawdę szybko, spójny tytuł, wiersz rozpoczynający książkę, ptaki, które są głównym motywem, kluczem i symbolem w powieści.
Największe wady: głupota ludzi mieszkających w Ameryce, brak zdolności logicznego myślenia bohaterów, brak podstawowych umiejętności takich jak np. obsłużenie mikrofalówki, odmrożenie obiadu, powoduje, że książka jest czasem mało realistyczna dla polskiego czytelnika, słabo rozwinięty wątek dotyczący postępów Letty "w byciu matką"- dziewczyna na początku nic nie wie, a po kilku stronach jest wielki przeskok i piecze już ciastka.
Podsumowanie: Książka jest z pewnością warta przeczytania, oceniam ją na 7/10. Myślę, że może stanowić apteczkę pierwszej pomocy, dla osób zmagających się z różnymi życiowymi problemami, bo daje nadzieję dla wszystkich, którym przewrotny los usunął grunt spod nóg. Na pewno jest też dobrą pozycją, z którą można zacząć Nowy Rok, gdyż uczy nas aby nie uciekać przed problemami, a zmierzyć się z nimi. Pokazuje, że marzenia jeśli są realne można naprawdę spełnić, lecz wymaga to pewnego nakładu pracy, więc może stanowić doskonały motywator dla noworocznych postanowień. 

Szczerze polecam i pozdrawiam 
KreciMag


Follow my blog with Bloglovin

You Might Also Like

4 komentarzy

  1. Cieszę się, że przypadła Ci do gustu:) Też zwróciłam uwagę na wątki biologiczne - chłopiec miał naprawdę ciekawy projekt badawczy. Ponadto nie wiedziałam, że zbieranie piór w Stanach może być nielegalne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci, że mi ją poleciłaś :*

      Usuń
  2. Chętnie sięgnę po nią jak tylko się obronię.
    Ostatnio uwielbiam czytać książki, które potrafią w realistyczny sposób opowiedzieć o życiu (wystarczy spojrzeć na moje podsumowanie- praktycznie większość to są tego typu powieści).
    Także tytuł zapisany :)

    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki za obronę! Serdecznie polecam prosta historia, ale bardzo dobrze się ją czyta. Z Twojego podsumowania też kilka tytułów zapisałam.

      Usuń

Zapraszam do dyskusji na temat książek i pisarzy:)